sobota, 6 października 2012

Rozdział 3

*Jessica*
-Przepraszam, że przeszkadzam, ale chciałbym jeszcze Ciebie o coś zapytać.
-Okeej.. Wejdź - Powiedziałam, Harry wszedł do środka i poszliśmy usiąść na kanapie w salonie.
-No to o co chodzi? - Spytałam.
-Wiem, że się wstydzisz, zauważyłem już to, ale proszę, daj wyciągnąć się jutro wieczorem na... Kolacje? U mnie w domu? Proszę! - Powiedział Harry błagalnym tonem.
-Umm.. Dziękuje za zaproszenie, ale nie wiem...
-Słuchaj, wiem, że znamy się bardzo krótko, ale daj mi szanse. - Spojrzałam na niego, patrzył na mnie tymi swoimi pięknymi zielonymi oczami... Miałam ochotę go pocałować, w ostatniej chwili zorientowałam się, że nasze usta dzielą milimetry.
-No dobra... Pójdę. - Uśmiechnęłam się i dałam mu buzi w policzek. Harry mnie przytulił.
-Dziękuje, czyli jutro, wieczorem, ty i ja, kolacja, u mnie w domu. Może być osiemnasta?
-Ta, jasne. Chcesz może coś do picia?
-Nie, dzięki - Wstałam i poszłam do kuchni. Nalałam sobie picia i wróciłam, ale Harrego już nie było. Zdziwiłam się.
-Harry? - Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Leciała moja ulubiona piosenka. "Leona Lewis Better In Time". Zaczęłam śpiewać, w połowie piosenki chciałam iść po laptopa, do swojego pokoju. Wstałam z kanapy, a kiedy się odwróciłam, ujrzałam Harrego w fotelu, który wpatrywał się we mnie jak w obrazek. Zrobiłam się cała czerwona i szybko uciekłam do swojego pokoju. Byłam zła na Harrego, bo mówiłam mu, że nie lubię przed kimś śpiewać... Położyłam się na łóżku, gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Usiadłam na końcu łóżka.
-Proszę... - Powiedziałam, wpatrując się w swoje dłonie.
-Czemu uciekałaś? - Spytał Harry, który usiadł obok mnie.
-Czemu znikłeś, a potem mnie podglądałeś?
-Bo.. Miałem Cię przestraszyć, ale kiedy zaczęłaś śpiewać, to znieruchomiałem. Przepraszam jeśli coś źle zrobiłem. Naprawdę nie chciałem, nie ma co się wstydzić. - Przytulił mnie.
-Spoko... Oswoję się, ale nigdy więcej nie zaśpiewam, chyba, że to będzie poważna sprawa. - Powiedziałam z uśmiechem na twarzy i dałam pstryczka w nos loczkowi. Harry zaczął mnie łaskotać.
-Dobra! Spokój!
-Nie! - Krzyknął Harry, szczerząc się.
-Okeej.. To co mam zrobić, żebyś przestał? - Spytałam. Harry wziął mnie na ręce.
-Hmm, może za buziaka przestanę.
-Dobra, ale w policzek!
-Nie, nie, nie. - Powiedział  i ułożył usta w dziubek. Uległam i złożyłam mu delikatny pocałunek na usta. Uśmiechnął się i mnie postawił. W tej chwili zadzwonił telefon, odebrałam. To był tata i powiedział, że niedługo wraca, żebym się o niego nie martwiła. Pożegnałam się z Harrym i poszłam się położyć. Zasypiając, myślałam o zielonookim i o jutrzejszej kolacji, jest kochany. Prawdopodobnie nic z tego nie wyjdzie, ale tata zawsze mi powtarzał "Jak Ci coś dają, bierz", a to jest moja szansa. Tak właśnie zrobię.
*Harry*
Byłem taki szczęśliwy, że skakałem ze szczęścia. Pobiegłem do domu, wchodząc do niego ujrzałem Nialla, samego, siedzącego na kanapie, przed telewizorem, pożerającego wielką ilość żarcia. Wskoczyłem mu na kolana. Dziwnie się na mnie spojrzał, a ja szczerzyłem się do niego jak głupi.
-Coś ty taki szczęśliwy? - Powiedział Niall spychając mnie z kolan, a ja tylko powiedziałem:
-Jutro, osiemnasta, kolacja z Jessicą! - I pobiegłem w podskokach do swojego pokoju, po drodze spotkałem Zayna, od którego zalatywało fajkami. Ucałowałem go na dobranoc i poszedłem dalej. Jurto miałem zamiar wyskoczyć na zakupy, ale teraz muszę iść pogadać z Louisem, bo on zawsze wiedział co robić. Zapukałem do jego pokoju i zajrzałem. Zobaczyłem Louisa który leży na łóżku i ogląda telewizje, przygryzając marchewką.
-Harruś! Co się stało? - Spytał.
-Słuchaj, pamiętasz co Ci opowiadałem o tej dziewczynie? - Powiedziałem siadając w fotelu, który stał w rogu pokoju.
-Nooo, pamiętam.
-Jutro mam z nią randkę, tutaj w domu. - Louis spojrzał na mnie, ruszając brwiami.
-No dobra, ale w czym ja mam Ci pomóc? - Spytał Louis wstając z łóżka i siadając mi na kolana.
-Pomógł byś mi coś przygotować, albo cokolwiek. - Spojrzałem na Louisa słodkimi oczami. Louis wstał i podszedł do stolika po marchewkę.
-Oj Harry, Harry... A nie możesz sobie zrobić tej całej kolacji w letnim domku. Byście byli sami, nie przeszkadzałby wam Niall buszujący po całym domu, szukający jedzenia i inni.
-Świetny pomysł, dziękuję! - Wstałem, pocałowałem Louisa w policzek i go przytuliłem. Poszedłem wziąć kąpiel. Na okrągło myślałem o Jessice. Napisałem do niej smsa. "Nie mogę doczekać się jutrzejszego wieczoru. xoxo." Pewnie już śpi, ale przeczyta rano. Jutro z rana jadę na zakupy i pojadę do letniego domku wszystko przyszykować. Obudziłem się, było bardzo wcześnie. Wstałem, poszedłem do łazienki się odświeżyć, założyłem luźne rzeczy, wziąłem kluczyki i pojechałem na zakupy.
*Jessica*
Otworzyłam oczy i ujrzałam Madzie, która się uśmiechała do mojego telefonu.
-Heeej, z czego się tak cieszysz? - Powiedziałam, a Madzia pokazała mi telefon. Na ekranie była wiadomość od Harrego. Zerwałam się z łóżka i przeczytałam smsa. "Nie mogę doczekać się jutrzejszego wieczoru. xoxo" Uśmiechnęłam się do telefonu.
-Czy ty mi czegoś nie powiedziałaś? - Spytała Madzia i rzuciła we mnie poduszką.
-Oj, zaprosił mnie na kolacje i tyle.
-Chciałabym być Tobą. - Madzia wstała z łóżka i podeszła do szafy. Otworzyła ją i czegoś szukała.
-Co ty robisz? - Spytałam z zaciekawieniem.
-Jak to co? Jest już dwunasta, a ty nie jesteś wcale gotowa. Szukam Ci czegoś ładnego. - Madzia uśmiechnęła się do mnie, a ja poszłam się wykąpać. Cieszyłam się, że mam taką przyjaciółkę. Gdyby nie ona, byłabym cichą myszką. Wykąpałam się i wyszłam. Zobaczyłam, że na łóżku leżą przygotowane ciuchy. Zanim się ubrałam w przygotowane ciuchy przez Magdzie, poszłam zjeść śniadanie. Dostałam smsa od Harrego. "Będę troszeczkę wcześniej" Zjadłam śniadanie i poszłam na górę się ubrać, zakręciłam sobie włosy, nałożyłam lekki make-up i czekałam z Madzią na Harrego. Była już siedemnasta, więc niedługo powinien się zjawić. Siedziałyśmy u mnie w pokoju i Madzia chciała pośpiewać. Włączyłam muzykę i zaczęłyśmy śpiewać. Nagle Madzia rzuciła we mnie poduszką, a ja nie wiedziałam o co chodzi. Spojrzałam na przyjaciółkę i zobaczyłam, że ona patrzy w kierunku drzwi.
-Błagam, tylko nie mów, że tam stoi Harry. - Nie odwróciłam się, zobaczyłam, że Madzia kiwa głową. Schowałam twarz w dłonie. Usłyszałam głos taty, jak mówił "To ja już pójdę". Tata nigdy nie lubił jak chłopcy do mnie przychodzili, ale do Harrego miał inne nastawienie. Nagle poczułam ciepłe ręce na biodrach.
-Będę na dole, w razie czego. - Usłyszałam głos Magdy, a potem trzasnęły drzwi. Harry obrócił mnie do siebie i zabrał dłonie z twarzy.
-A mówiłaś, że nigdy nie zaśpiewasz. - Nachylił się i delikatnie pocałował mnie w policzek. Ja się tylko uśmiechnęłam.
-Pięknie wyglądasz. - Powiedział zielonooki, przyglądając się mi od góry do dołu.
-Dziękuje, idziemy? - Spytałam, Harry wziął mnie za rękę i poszliśmy na dół, pożegnałam się z Magdą i tatą. Harry zaprowadził mnie do samochodu. Przejechaliśmy dom, zdziwiłam się.
-Myślałam, że jedziemy do waszego domu. - Spojrzałam na Harrego pytająco.
-Znalazłem lepsze miejsce. - Powiedział Harry, puszczając mi oczko. Jechaliśmy jeszcze jakieś piętnaście minut. Zatrzymaliśmy się.
-Okej, zamknij oczy. - Powiedział Harry, uśmiechając się do mnie. Zrobiłam tak jak prosił. Z zamkniętymi oczami Harry prowadził mnie do jakiegoś miejsca.
-Gdzie idziemy? - Spytałam z zaciekawieniem.
-Jeszcze kawałek, wytrzymaj. - Nie odezwałam się, tylko szłam. Chciałam być już na miejscu. Po pięciu minutach stanęliśmy.
-Dobra, możesz otworzyć oczy. - Harry złapał mnie w pasie, otworzyłam oczy. Nigdy nie widziałam piękniejszego widoku. Przed nami stał domek. Droga do niego prowadziłam po czerwonych płatkach róż. Przed domem stało mnóstwo świeczek. Za domkiem było duże jezioro. W tafli wody odbijał się zachód słońca. Wszystko wyglądało przepięknie.
-Podoba Ci się? - Spytał zielonooki.
-Czy mi się podoba? - Spojrzałam na Harrego dużymi oczami, a on patrzył pytająco.
-Jest przepięknie... To wszystko jest... Cudowne. Że Ci się chciało to wszystko robić.
-Myślałem, że już Ci się nie podoba. Dla ciebie się opłacało. - Uśmiechnął się i złapał mnie za rękę, prowadząc do drzwi. Kiedy weszliśmy do domku, zobaczyłam na środku pokoju stał pięknie udekorowany stolik. W pomieszczeniu też było dużo świeczek. Usiedliśmy do stołu. Harry cały czas mi się przyglądał. Przy pysznym jedzeniu, rozmawialiśmy dużo o mnie i się śmialiśmy. Harry wstał i włączył muzykę.
-Zatańczymy? - Spytał, wyciągając do mnie rękę. Bez odpowiedzi wstałam i podeszłam do Harrego, obejmując go wokół szyi, a on objął mnie w pasie. Tańczyliśmy dosyć długo. Świetnie się bawiłam . Nagle usłyszeliśmy walenie do drzwi. Spojrzeliśmy się zdziwieni na siebie . Poszliśmy zobaczyć kto to się dobija. Otworzyliśmy drzwi i ujrzeliśmy czwórkę chłopców, śmiejących się do nas.
-Niespodzianka! - Krzyknęli wszyscy naraz.
-Co wy tu do cholery robicie? - Spytał zdenerwowany Harry,
-No jak to co? Nigdy nie mieliśmy okazji poznać Twojej nowej koleżanki... A przy okazji coś wypijemy. - Louis zaczął machać Harremu przed oczami butelką wódki. Niall do mnie podbiegł i objął mnie ramieniem, uśmiechnęłam się do wszystkich i  wszyscy weszli do środka.
-Stary... Postarałeś się... - Powiedział Niall, który stał przed stolikiem i się ślinił. Zaśmiałam się i podeszłam do Harrego.
-Nie przejmuj się, bardzo dziękuje za wieczór, dawno tak się dobrze nie bawiłam. - Szepnęłam mu na ucho i pocałowałam go w policzek. Objął mnie ramieniem i poszliśmy usiąść na kanapie. Z drugiej strony rozwalił się Louis, który wcinał marchewkę. Na przeciwko, na podłodze usiadła reszta chłopców.
-Opowiedz coś o sobie! - Krzyknął blondyn, opychając się wielką paczką chipsów i patrząc na mnie pięknymi niebieskimi oczami. Zaczęłam opowiadać różne historie z dzieciństwa. Wszyscy dobrze się bawili, pijąc alkohol. Oczywiście ja nie piłam. Przy nich mogłam być sobą. Louis włączył muzykę i zaprosił mnie do tańca. Było już bardzo późno. Zamówiłam taksówkę, bo nie miał kto mnie odwieźć. Wszyscy byli mocno podcięci.  Potańczyłam jeszcze trochę z Harrym, aż usłyszałam samochód, który właśnie przyjechał pod domek. Uściskałam wszystkich na pożegnanie. Musiałam dać każdemu po buziaku, bo nie chcieli mnie wypuścić. Wsiadłam do taksówki i od razu zadzwoniłam do przyjaciółki. Było późno po północy.
-Halo? - Usłyszałam w słuchawce zaspany głos Madzi.
-Obudziłam Cię? Przepraszam! Wracam już do domu.
-O to świetnie! W zasadzie to ja jestem u Ciebie, bo twój tata pozwolił mi poczekać na Ciebie, a ja nie miałam nic do roboty i kazał przekazać, że nie będzie go na noc.
-Dobra spoko, ja za jakieś piętnaście minut będę w domu. Do zobaczenia. - Powiedziałam i się rozłączyłam. Zorientowałam się, że zapomniałam marynarki z domku. Napisałam smsa do Harrego. "Harry, jak będziesz wracał do domu, zabierz moją marynarkę dobrze?". Nie liczyłam na odpowiedzieć, bo wiedziałam, że świetnie bawi się z przyjaciółmi. To był jeden z najlepszych wieczorów. Zapłaciłam i wysiadłam. Przyjaciółka już czekała na mnie w kuchni z ciepła herbatą. Uśmiechnęłam się do niej.
-No to opowiadaj, jak było? - Spytała podekscytowana Madzia.
-Było świetnie. Szkoda, że tego nie widziałaś. - Opowiedziałam jej wszystko co się wydarzyło, a potem poszłam do pokoju po piżamę, szare luźne dresy i bluzkę z nadrukiem i pobiegłam do łazienki wziąć kąpiel. Po mnie przyszła Magda. Czekałam na nią w łóżku z laptopem na kolanach. Przeglądałam sobie strony internetowe, gdy zadzwonił do mnie Harry.
-Harry?
-Eee.. Zejdziesz na dół? - Powiedział zmieszany Harry.
-Okej... - Rozłączyłam się, pobiegłam przekazać Madzi, że będę na dole z Harrym. Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi. Harry siedział na schodkach i przysypiał. Podeszłam do niego i się do niego przytuliłam.
-Chodź do domu. - Harry dał mi moją marynarkę. Zaprowadziłam go do salonu i położyłam na kanapie, zdziwiłam się czemu nie został z chłopakami w domku, tak słodko wyglądał. Pogłaskałam go po policzku i gdy miałam już odchodzić, złapał mnie za rękę.
-Nie odchodź, posiedź ze mną.
-No dobra. Czemu nie zostałeś w domku z chłopakami? - Spytałam patrząc na twarz zielonookiego.
-Bo tęskniłem. - Powiedział Harry, uśmiechnął się i objął mnie ramieniem. Wtedy już chyba spał. Zdjęłam jego rękę z mojego ramienia, pocałowałam w policzek i pobiegłam do pokoju, gdzie Madzia już smacznie spała. Położyłam się obok niej i usnęłam.
________________________________________________________________

No i rozdział trzeci :)  Następny rozdział za tydzień... Jeśli dobrze pójdzie...


 
♥♥

Brak komentarzy: