niedziela, 2 grudnia 2012

Rozdział 6

-Idziemy do nas? - Niall przerwał ciszę. Zobaczyłam, że jest już ciemno.
-Dobra.. Możemy iść. - Powiedział Liam, wychodząc z pokoju, a za nim poszła Madzia z Niallem.
-A ty nie idziesz? - Spytał Louis.
-Bym musiała pogadać z tatą. - Powiedziałam, rzucając się na łóżko.
-Załatwię to - Powiedział Louis i wybiegł z pokoju. Schowałam głowę w poduszkę. Poczułam jak łóżko się ugina.
Fajne masz usta.- Usłyszałam.
-Haha, bardzo śmieszne. - Powiedziałam, podnosząc się i siadając na przeciwko Zayna. Uśmiechnęłam się. Nagle do pokoju wpadł Louis, cały rozpromieniony, domyśliłam się, że tata się zgodził. Nie chciało mi się przebierać, założyłam bluzę, związałam lekko włosy i zeszłam na dół. Wszyscy czekali już w samochodzie.
*Harry*
Nie chciałem wracać jeszcze do domu. Wolałem zostać z Charlie i powspominać stare czasy. Poszliśmy na spacer, sami... Czasem ktoś podbiegał i prosił o autograf. Charlie to moja dawna miłość. Chociaż słowo miłość to trochę przesadzone. Powiedzmy, że zauroczenie. Nie widziałem jej bardzo długo, po naszym rozstaniu wyjechała.
-Co Cię tu sprowadza? - Spytałem.
-Przyjechałam odwiedzić rodzinę, ale mam takie szczęście, że spotkałam was. - Zaśmiała się. Chodziliśmy sobie po parku, rozmawiając o różnych sprawach. Usiedliśmy na ławce. Charlie zaczęła mówić o naszym związku.
-Harry... - Powiedziała przybliżając twarz do mojej. W ostatniej chwili odsunąłem się.
-Przepraszam Charlie.. Ja.. Mi się podoba ktoś inny i nie chcę tego zepsuć. - Powiedziałem.
-Nie.. To ja przepraszam, nie powinnam. - Powiedziała zmieszana i wstała z ławki.
-Wiesz.. Ja już będę lecieć. - Dodała i podała mi rękę, potem już tylko widziałem jej plecy. Posiedziałem przez chwilę w parku. Myślałem czy Jessica to ta jedyna. Często myślę o Madzi.. Nawet nie wiem czemu.. Robiło się zimno, więc zabrałem się do domu.
*Jessica*
Wszyscy wysiedli z samochodu i skierowali się do drzwi domu. Dom był zwykły, przyjemny. Louis wpuścił mnie pierwszą, uśmiechnęłam się do niego. Zaprowadzili mnie i Madzię do salonu. Usiadłyśmy na kanapie, która stała pod ścianą. Usiadłam i oparłam głowę o oparcie, zamykając oczy. Poczułam jak ktoś siada mi na kolana.
-LOUIS! Lekki to Ty nie jesteś. - Zaśmiał się.
-Ale Ty masz takie wygodne kolana! - Odpowiedział i w tej chwili wszedł do salonu Harry i uśmiechnął się do nas. Usiadł na fotelu, na przeciwko nas.
-Jestem baaardzo głodny. Jest coś do jedzenia? - Spytał, patrząc na nas. Nikt się nie odezwał. Spojrzałam na Nialla i on był baardzo zły. Chciało mi się śmiać z jego miny, ale się powstrzymałam.
-O co wam chodzi? - Spojrzał na mnie, pokręciłam głową.
-Mnie nie pytaj. - Uśmiechnęłam się i pokazałam na Nialla.
-To o co Tobie chodzi?? - Spytał.
-A co, nie zjadłeś ze swoją CHARLIE kolacyjki? - Spytał Niall. Harry spojrzał się na niego dużymi oczami.
-Niall, no weź przestań. Chciałem z nią pogadać. Przepraszam, że was zostawiłem, wystarczy? - Spytał, uśmiechając się do niego.
-Może być. A do jedzenia nie ma nic... Zapomnieliśmy jechać na zakupy. Można zamówić pizzę. - Odpowiedział i wyjął z kieszeni telefon. Uśmiechnęliśmy się wszyscy, a ja zrzuciłam Louisa z kolan.
-Sory, już nie dałam rady. - Powiedziałam, pomagając mu wstać. Zrobił smutną minę, a ja go pocałowałam w czoło. Madzia wstała i poszła do kuchni, Harry wstał i poszedł za nią. Louis zaczął robić każdemu zdjęcia, a ja z Liamem zaczęliśmy robić głupie pozy. Było śmiesznie. Po jakichś dwudziestu minutach dotarła pizza. Oczywiście kto musiał iśc? Ja... Jak wróciłam Madzia i Harry byli już w salonie. Oddałam pizzę Niallowi i każdy zaczął jeść.
*Harry*
Zobaczyłem jak Madzia idzie do kuchni, wstałem i poszedłem za nią.
-Macie coś do picia może? - Spytała. Pokazałem palcem na sok. Usiadła obok mnie. Spojrzała się na mnie, czułem się dziwnie. Pocałowałem ją. Ten pocałunek był wyjątkowy. Madzia na mnie spojrzała dużymi oczami, wzięła szklankę i poszła do reszty. Czemu to zrobiłem? Wstałem i poszedłem za nią. Jak siadaliśmy Jesscia przyniosła pizzę, byłem strasznie głodny więc od razu wziąłem sobie dwa kawałki. Jessica się ze mnie śmiała. Nie byłem pewny czy to ta jedyna, nawet ze mną nie rozmawia, a zresztą jak widać są blisko z Louisem... Muszę to wszytko przemyśleć.
*Jessica*
Nie miałam siły się ruszyć, bo tak się najadłam. A Louis dźgał mnie w brzuch, miała ochotę coś mu zrobić za to..
-Chcę mi się spać. - Powiedziałam po cichu. Louis na mnie spojrzał i zaczął ruszać śmiesznie brwiami.
-Zaniosę Cię królowo. - Powiedział i wziął mnie na ręce. Śmiałam się z niego.
-Śpisz u mnie. - Powiedział jak wchodziliśmy chyba do jego pokoju. Położył mnie na łóżku, przykrył kołdrą. Pocałował mnie w policzek i poszedł do reszty. Kiedy miałam już zasypiać, usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju.
-Lou? - Spytałam.
-Nie, to ja Madzia... Muszę z Tobą porozmawiać.. - Powiedziała siadając obok mnie.
-O co chodzi? - Spytałam, opierając się na łokciu.
-Bo... chyba się zakochałam... - Powiedziała bardzo szybko. Otworzyłam szeroko oczy.
-Kim jest Twój wybrany? - Spytałam siadając obok niej, uśmiechałam się od ucha do ucha.
-Nawet już z nim się pocałowałam i proszę nie złość się na mnie. Obiecaj, że nadal będziesz się ze mną przyjaźnić. KOCHAM CIĘ JAK SIOSTRĘ, pamiętaj o tym dobrze? - Dodała, trochę się przestraszyłam.
-No dobrze, powiesz mi kto to? - Spytałam niecierpliwie.
-To... Harry.
  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za małe opóźnienie. :) Trochę pogmatwany ten rozdział, ale tak musiało być. Następny rozdział nie wiem kiedy będzie. Nie obiecuje wam nic, bo widzicie jak jest. :) Pozdrawiam. 
// Mam wielką prośbę :D Poczytajcie sobie tego bloga, i skomentujcie xD zaczyna się świetnie :)) 
 http://truly-madly-deeply-foolishly.blogspot.com/
Hello. :)