niedziela, 2 grudnia 2012

Rozdział 6

-Idziemy do nas? - Niall przerwał ciszę. Zobaczyłam, że jest już ciemno.
-Dobra.. Możemy iść. - Powiedział Liam, wychodząc z pokoju, a za nim poszła Madzia z Niallem.
-A ty nie idziesz? - Spytał Louis.
-Bym musiała pogadać z tatą. - Powiedziałam, rzucając się na łóżko.
-Załatwię to - Powiedział Louis i wybiegł z pokoju. Schowałam głowę w poduszkę. Poczułam jak łóżko się ugina.
Fajne masz usta.- Usłyszałam.
-Haha, bardzo śmieszne. - Powiedziałam, podnosząc się i siadając na przeciwko Zayna. Uśmiechnęłam się. Nagle do pokoju wpadł Louis, cały rozpromieniony, domyśliłam się, że tata się zgodził. Nie chciało mi się przebierać, założyłam bluzę, związałam lekko włosy i zeszłam na dół. Wszyscy czekali już w samochodzie.
*Harry*
Nie chciałem wracać jeszcze do domu. Wolałem zostać z Charlie i powspominać stare czasy. Poszliśmy na spacer, sami... Czasem ktoś podbiegał i prosił o autograf. Charlie to moja dawna miłość. Chociaż słowo miłość to trochę przesadzone. Powiedzmy, że zauroczenie. Nie widziałem jej bardzo długo, po naszym rozstaniu wyjechała.
-Co Cię tu sprowadza? - Spytałem.
-Przyjechałam odwiedzić rodzinę, ale mam takie szczęście, że spotkałam was. - Zaśmiała się. Chodziliśmy sobie po parku, rozmawiając o różnych sprawach. Usiedliśmy na ławce. Charlie zaczęła mówić o naszym związku.
-Harry... - Powiedziała przybliżając twarz do mojej. W ostatniej chwili odsunąłem się.
-Przepraszam Charlie.. Ja.. Mi się podoba ktoś inny i nie chcę tego zepsuć. - Powiedziałem.
-Nie.. To ja przepraszam, nie powinnam. - Powiedziała zmieszana i wstała z ławki.
-Wiesz.. Ja już będę lecieć. - Dodała i podała mi rękę, potem już tylko widziałem jej plecy. Posiedziałem przez chwilę w parku. Myślałem czy Jessica to ta jedyna. Często myślę o Madzi.. Nawet nie wiem czemu.. Robiło się zimno, więc zabrałem się do domu.
*Jessica*
Wszyscy wysiedli z samochodu i skierowali się do drzwi domu. Dom był zwykły, przyjemny. Louis wpuścił mnie pierwszą, uśmiechnęłam się do niego. Zaprowadzili mnie i Madzię do salonu. Usiadłyśmy na kanapie, która stała pod ścianą. Usiadłam i oparłam głowę o oparcie, zamykając oczy. Poczułam jak ktoś siada mi na kolana.
-LOUIS! Lekki to Ty nie jesteś. - Zaśmiał się.
-Ale Ty masz takie wygodne kolana! - Odpowiedział i w tej chwili wszedł do salonu Harry i uśmiechnął się do nas. Usiadł na fotelu, na przeciwko nas.
-Jestem baaardzo głodny. Jest coś do jedzenia? - Spytał, patrząc na nas. Nikt się nie odezwał. Spojrzałam na Nialla i on był baardzo zły. Chciało mi się śmiać z jego miny, ale się powstrzymałam.
-O co wam chodzi? - Spojrzał na mnie, pokręciłam głową.
-Mnie nie pytaj. - Uśmiechnęłam się i pokazałam na Nialla.
-To o co Tobie chodzi?? - Spytał.
-A co, nie zjadłeś ze swoją CHARLIE kolacyjki? - Spytał Niall. Harry spojrzał się na niego dużymi oczami.
-Niall, no weź przestań. Chciałem z nią pogadać. Przepraszam, że was zostawiłem, wystarczy? - Spytał, uśmiechając się do niego.
-Może być. A do jedzenia nie ma nic... Zapomnieliśmy jechać na zakupy. Można zamówić pizzę. - Odpowiedział i wyjął z kieszeni telefon. Uśmiechnęliśmy się wszyscy, a ja zrzuciłam Louisa z kolan.
-Sory, już nie dałam rady. - Powiedziałam, pomagając mu wstać. Zrobił smutną minę, a ja go pocałowałam w czoło. Madzia wstała i poszła do kuchni, Harry wstał i poszedł za nią. Louis zaczął robić każdemu zdjęcia, a ja z Liamem zaczęliśmy robić głupie pozy. Było śmiesznie. Po jakichś dwudziestu minutach dotarła pizza. Oczywiście kto musiał iśc? Ja... Jak wróciłam Madzia i Harry byli już w salonie. Oddałam pizzę Niallowi i każdy zaczął jeść.
*Harry*
Zobaczyłem jak Madzia idzie do kuchni, wstałem i poszedłem za nią.
-Macie coś do picia może? - Spytała. Pokazałem palcem na sok. Usiadła obok mnie. Spojrzała się na mnie, czułem się dziwnie. Pocałowałem ją. Ten pocałunek był wyjątkowy. Madzia na mnie spojrzała dużymi oczami, wzięła szklankę i poszła do reszty. Czemu to zrobiłem? Wstałem i poszedłem za nią. Jak siadaliśmy Jesscia przyniosła pizzę, byłem strasznie głodny więc od razu wziąłem sobie dwa kawałki. Jessica się ze mnie śmiała. Nie byłem pewny czy to ta jedyna, nawet ze mną nie rozmawia, a zresztą jak widać są blisko z Louisem... Muszę to wszytko przemyśleć.
*Jessica*
Nie miałam siły się ruszyć, bo tak się najadłam. A Louis dźgał mnie w brzuch, miała ochotę coś mu zrobić za to..
-Chcę mi się spać. - Powiedziałam po cichu. Louis na mnie spojrzał i zaczął ruszać śmiesznie brwiami.
-Zaniosę Cię królowo. - Powiedział i wziął mnie na ręce. Śmiałam się z niego.
-Śpisz u mnie. - Powiedział jak wchodziliśmy chyba do jego pokoju. Położył mnie na łóżku, przykrył kołdrą. Pocałował mnie w policzek i poszedł do reszty. Kiedy miałam już zasypiać, usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju.
-Lou? - Spytałam.
-Nie, to ja Madzia... Muszę z Tobą porozmawiać.. - Powiedziała siadając obok mnie.
-O co chodzi? - Spytałam, opierając się na łokciu.
-Bo... chyba się zakochałam... - Powiedziała bardzo szybko. Otworzyłam szeroko oczy.
-Kim jest Twój wybrany? - Spytałam siadając obok niej, uśmiechałam się od ucha do ucha.
-Nawet już z nim się pocałowałam i proszę nie złość się na mnie. Obiecaj, że nadal będziesz się ze mną przyjaźnić. KOCHAM CIĘ JAK SIOSTRĘ, pamiętaj o tym dobrze? - Dodała, trochę się przestraszyłam.
-No dobrze, powiesz mi kto to? - Spytałam niecierpliwie.
-To... Harry.
  ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za małe opóźnienie. :) Trochę pogmatwany ten rozdział, ale tak musiało być. Następny rozdział nie wiem kiedy będzie. Nie obiecuje wam nic, bo widzicie jak jest. :) Pozdrawiam. 
// Mam wielką prośbę :D Poczytajcie sobie tego bloga, i skomentujcie xD zaczyna się świetnie :)) 
 http://truly-madly-deeply-foolishly.blogspot.com/
Hello. :)

poniedziałek, 26 listopada 2012

pozdraawiam. :)))

Przepraszam, że nie dodaje żadnego rozdziału, ale nie mam wcale czasu! Ale obiecuje, że w ten weekend, jak odwiedzicie tego bloga, będzie rozdział!!! Z piątku na sobotę, lub z soboty na niedziele! :)))))
xoxo
taki tam seksowny Louis <3

sobota, 10 listopada 2012

Rozdział 5

*Jessica*
Podeszłam do nich i zobaczyłam jak Harry przytula się z jakąś dziewczyną. Zrobiło mi się trochę smutno. Stanęłam obok, bo nikt mnie nie zauważał... Z rozmów wywnioskowałam, że ta dziewczyna ma na imię Charlie. Usiadłam sobie na huśtawce. Nikt nie zwracał na mnie uwagi. Miałam ochotę na lody, i tak nie zauważą, że pójdę. Poszłam kupić lody i ruszyłam w stronę domu, bo nie chciało mi się wracać. Mogłam teraz w spokoju pomyśleć o wszystkim. Pierwsze co mi przyszło do głowy, to Harry. Znam go tak krótko, a tak mi się podoba... Bardzo chce dać nam szansę, ale co będzie potem? On będzie wyjeżdżał, wywiady, wszystko! Ja jestem zwykłą dziewczyną. Jestem ciekawa co to była za dziewczyna. Muszę być pewna, co do Harrego. Droga do domu, zajęła mi pół godziny. Wchodząc do salonu zobaczyłam tatę, oglądającego telewizje.
-Cześć tato. - Powiedziałam i usiadłam obok niego.
-Hej córciu. Dawno się nie widzieliśmy.. - Powiedział cicho i objął mnie ramieniem.
-Trochę..
-Przepraszam, ale mam strasznie dużo pracy. Przez jakiś czas tak będzie, ale wynagrodzę Ci to. Obiecuje. - Pocałował mnie delikatnie w czoło, a ja pod nosem delikatnie się uśmiechnęłam.
-Trzymam Cię za słowo. - Powiedziałam i wstałam z kanapy, kierując się na górę. Było gdzieś po dziewiętnastej. Poszłam wziąć kąpiel.
-Jessi! Masz gości! - Krzyknął po chwili tata. Zdziwiłam się kto to może być. Szybko wyskoczyłam z wanny, wytarłam ciało, założyłam ulubione dresy i czerwoną bluzkę. Z włosów skapywały kroplę, ale nie chciało mi się ich wycierać. Zbiegłam na dół po schodach i usłyszałam znajome głosy. Zobaczyłam Louisa, który rozmawia zawzięcie o czymś z tatą i Zayna który wpatruje się w telewizor.
-Heej! A co wy tu robicie? - Spytałam, opierając się o ścianę. Zayn razem z Louisem wstali i do mnie podeszli.
-Myślisz, że nie widzieliśmy jak uciekłaś? - Szepnął Louis, stając na przeciwko mnie. Przewróciłam oczami i ruszyłam na górę, do swojego pokoju. Za mną dreptali Louis i Zayn. Weszłam do pokoju i usiadłam na łóżku.
-Nudziłam się. - Powiedziałam i uśmiechnęłam się do chłopaków, którzy usiedli po obu moich stronach. To co powiedziałam, to nie była prawda. Po prostu nie chciałam patrzeć jak Harry patrzy na tą dziewczynę maślanymi oczami. Odsuwałam od siebie tą myśl jak najdalej.
-Czemu przyszliście? - Spytałam po chwili, patrząc to na Louisa to na Zayna.
-Bo nie chcieliśmy, żebyś była sama w ten cudowny wieczór. - Powiedział Zayn, dźgając mnie w żebra. Uśmiechnęłam się.
-Przynajmniej wy... - Oparłam się o ramię Louisa.
-A reszta? - Spytałam po chwili.
-Zostali z Charlie.. - Powiedział po cichu Zayn..
-Mnie jakoś ta laska nie kręci - Powiedział szybko Louis
-Przynajmniej was. Nie musieliście przychodzić..
-Ale chcieliśmy! - Krzyknęli obydwoje.
-Dzięki, uwielbiam was. - Powiedziałam i się do nich przytuliłam.
-Mam ochotę obejrzeć jakiś film, co wy na to? - Spytał Louis.
-Okej, ja się zgadzam. Tam w szafce są filmy. - Pokazałam palcem na szafkę, a Louis do niej podszedł i ją otworzył, wysypało się parę filmów.
-Po co Ci tyle filmów!? - Powiedział Louis.
-Kiedyś sporo się nudziłam... - Powiedziałam i położyłam się na łóżku, obok Zayna. Louis włączył pierwszą lepszą komedie. Oglądaliśmy, ale w połowie filmu nie wytrzymałam.
-Kto to wogóle jest? - Chłopaki spojrzeli na mnie pytająco.
-No ta cała Charlie. - Odpowiedziałam im, a oni zaczęli przewracać oczami i wydobywali z siebie dziwne dźwięki. Śmiesznie wyglądali, Zayn nagle spadł z łóżka. Zaczęliśmy się głośno śmiać. Zayn złapał się za głowę.
-Oooo, nic Ci nie jest? - Przytuliłam go i pocałowałam w bolące miejsce.
-Chyba muszę częściej spadać. - Powiedział, a ja się zaśmiałam. Wziął mnie na ręce i zaczął robić jakieś wygibasy. Ze śmiechu bolał mnie brzuch, w końcu Zayn stracił równowagę i się przewróciliśmy. Miałam miękkie lądowanie. Spojrzałam w jego oczy, były takie słodkie. Nagle poczułam, że dostałam czymś miękkim w głowę i schyliłam się. Na nieszczęście, trafiłam swoimi wargami na Zayna usta. Otworzyłam oczy i oderwałam się od niego. Lou śmiał się jak głupi z tej sytuacji, a Zayn patrząc na mnie ruszał śmiesznie brwiami.Wzięłam poduszę i cisnęłam mu na twarz. Zaczął mnie łaskotać, a ja ze śmiechu upadłam na ziemie. Rzucił się na mnie.
-Kanapka!! - Krzyknął Louis i skoczył na nas. Przez chwilę próbowałam wyjść spod ciał, ale nie dałam rady. Usłyszeliśmy otwieranie drzwi i zamarliśmy. Zobaczyliśmy Nialla, który jadł jakąś ogromną kanapkę, Magdę i Liama. Zaczęliśmy się śmiać, a oni patrzyli na nas jak na debili. Usiedliśmy po turecku, starając opanować śmiech. Trójka weszła do pokoju i rozsiadła się po kątach, nie zamykając za sobą drzwi..
-A wam coo? - Spytałam, zamykając drzwi. Usiadłam obok Zayna, opierając się na jego ramieniu.
-Wkurzył nas Harry! Aż ze zdenerwowania musiałem coś zjeść... - Powiedział Niall z pełną buzią.
-Czym? - Spytaliśmy wszyscy w trójkę i wpadliśmy śmiech.
-Z wami to taka rozmowa. - Kontynuował Niall. Z tą kanapką naprawdę wyglądał zabawnie.
-Oj nie obrażaj się. - Powiedziałam i podeszłam do niego. Przytuliłam go i zaczęłam zmazywać mu z nosa sos.
-To co się stało? - Spytał po chwili Louis.
-Poszedł z Charlie na "SPACER" - Powiedziała Madzia, przewracając oczami. Wszyscy na mnie spojrzeli.
-Coo?! Mam coś na twarzy? - Nie wiedziałam o co chodzi.
-Emm... Nie jesteś zła nie niego? - Powiedział Zayn, podchodząc do mnie.
-Zazdrosna? - Szepnął mi na ucho, aby nikt nie usłyszał.
-Nieee... - Bo niby nie miałam być o co zła, chyba...


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Rozdział 5 - BRAK KOMENTARZY... no tak. :< mówi się trudno i żyję się dalej. POZDRAWIAM xx.



 
 

środa, 31 października 2012

takie tam głupotki ;x

hej, pewnie nie doczekam się żadnych komentarzy. ;( a szkoda, bo to bardzo nakręca. jak już widzę, że te parę osób wchodzi na tego bloga, to mordka mi się cieszy. koleżanka mówi, że ciekawy ten blog, ja uważam zupełnie inaczej. może poproszę ją o pomoc. :) i proszę też was o pomoc. żebyście przynajmniej jeden komentarz pozostawili po sobie. :) jeśli nie, to trudno... pozdrawiam i być może kolejny rozdział jutro, albo może w piątek :)

Rozdział 4.

Harry*
Obudziłem się z okropnym bólem głowy. Wstałem i poszedłem szukać łazienki. Całe szczęście, pamiętałem wszystko, co działo się wczorajszego dnia. Orzeźwiłem się zimną wodą, wróciłem do salonu i skierowałem się do kuchni. Zrobiłem dwa kubki gorącej czekolady. Wszystkie składniki stały na wierzchu. Poszedłem obudzić Jessice. Nie pukając, wszedłem do środka. Zobaczyłem Magdę, która zajmowała prawie całe łóżko, zwalając przy tym Jessi. Była taka słodka jak spała.
*Jessica*
Poczułam jak ktoś głaszcze mnie po policzku. Odruchowo się uśmiechnęłam. Otworzyłam oczy i ujrzałam uśmiechającego się Harrego.
-Przepraszam, że Cie obudziłem. - Szepnął Harry. Usiadłam na łóżku i przytuliłam się do niego.
-Dobrze się czujesz? Bo nie wyglądasz za dobrze... - Spojrzałam Harremu w oczy, on pokiwał przecząco głową. Złapałam go za rękę i zeszłam na dół, do kuchni. Spojrzałam na dwa kubki czekolady. W całej kuchni unosił się jej aromat, mimowolnie się uśmiechnęłam.
-Usiądź. - Powiedziałam i zaczęłam robić śniadania. Harry patrzył na każdy mój ruch. Po jakimś czasie, położyłam mu pod nosem porcję naleśników, a obok leki na ból głowy. Uśmiechną i się i zaczął jeść ze smakiem. Poszłam do pokoju zabrać ciuchy. Usiadłam przed szafą i wyciągnęłam z niej czerwone długi rurki, bo dzisiaj pogoda nie jest za ładna.. Białą bejsbolówkę, i poszłam do łazienki. Zaliczyłam poranną toaletę. Po drodze do kuchni, założyłam czarne conversy. Harry kończył właśnie śniadanie. Przysiadłam obok niego.
-Jak się czujesz? - Spytałam.
-Lepiej. Dziękuje za pyszne śniadanie. - Harry wyszczerzył zęby. Zagubiłam się w jego zielonych oczach. Harry pomachał mi ręką przed oczami. Zrobiłam się czerwona i odwróciłam głowę w drugą stronę. Harry wziął moją twarz w dłonie, spojrzał mi w oczy i delikatnie z namiętnością pocałował. Trwało to tylko chwilę, bo usłyszałam jak ktoś ziewa. Oderwałam się od Harrego i spojrzałam w stronę drzwi. Stała tam zaspana Madzia. Mam nadzieje, że nie zauważyła tego, co się tutaj przed chwilą działo.. Zarumieniłam się na samą myśl o pocałunku.
-Wstałaś już? Zrobię Ci śniadanie. - Zdenerwowana, zaczęłam Madzi szykować naleśniki. Kiedy wyjmowałam potrzebne składniki, do Harrego zadzwonił telefon.
-Halo?
-Spałem u Jessici..
-No nie musiałeś się martwić.
-Dobraaa, czekam. - Powiedział Harry i schował telefon do kieszeni.
- Kto dzwonił? - Spytałam, dając Madzi talerz z śniadaniem.
-Louis, martwił się... Eee, nie masz nic przeciwko, żeby tu przyszedł? - Spytał Harry, oddając mi pusty talerz po śniadaniu. Wiedziałam, że teraz będę bała się mu spojrzeć w oczy...
-Oczywiście, że nie! - Najbardziej z nich uwielbiałam Louisa, oczywiście nie licząc Harrego...
-To wy idźcie pooglądać sobie telewizję, a ja posprzątam po śniadaniu i sama coś zjem. - Powiedziałam, wyganiając ich z kuchni.
-Jessi? Nie dziwi Cię to, że Twojego taty tak często nie ma w domu? - Zawołała Madzia z salonu.
-Trochę.... Ale to nie moja sprawa.. - Zjadłam i zaczęłam sprzątać ten bałagan. Kiedy skończyłam usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Ja otworzę! - Wybiegłam z kuchni i skierowała się w stronę drzwi wejściowych. Otworzyłam i ujrzałam Luoisa i Nialla.
-Louis! - Krzyknęłam i wskoczyłam mu w ramiona.
-Cóż za miłe powitanie. - Szepnął mi do ucha. Odsunęłam się, uśmiechnięta od ucha do ucha i zobaczyłam Nialla jak krzyżuje ręce na piersi.
-A mnie to nie uściskasz? - Spytał naburmuszony blondyn.
-Oczywiście, że Cię uściskam. - Ominęłam Louisa, podeszłam do Nialla i uścisnęłam go najmocniej jak mogłam. Szczęśliwy, podarował mi buziaka w policzek i w podskokach wpadł do domu. Zaczęliśmy się śmiać z Louisem. Mimo, że znałam go bardzo krótko, wiedziałam, że mogę mu zaufać. Weszliśmy do domu i udaliśmy się do salonu.
-Harry! - Krzyknął Louis. Potem widziałam jak Louis i Harry przytulają się na kanapie jak by się z rok nie widzieli. Poszłam na górę do pokoju po telefon. Usiadłam na fotelu, który był skierowany w stronę okna. Przypomniałam sobie o pocałunku z Harry. Na samą myśl o tym na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi.
-Przeszkadzam? - Spytałam Madzia, zamykając za sobą drzwi. Wskazałam jej miejsce obok siebie.
-Ty myślisz, że ja tego nie widziałam? - Spytała Madzia po krótkiej ciszy. Spojrzałam na nią pytającą.
-Chodzi mi o pocałunek. - Powiedziała, pokazując swoje biale zęby. Zawstydziłam się i schowałam twarz w poduszkę. Słyszałam jak Madzia się śmieje.
-Lubię go.. - Powiedziałam patrząc w przestrzeń.
-Wiem..
-Ładny jest. - Kontynuowałam dalej, rysując wzorki na poduszce.
-To też wiem.
-Szczerze mówiąc, podoba mi się. - Powiedziałam, tym razem patrząc Madzi prosto w brązowe oczy.
-WIEM! - Madzia wstała, złapała mnie za rękę i zaprowadziła na dół. Kiedy wchodziliśmy do salonu, ujrzałyśmy tróje grzecznych chłopców, co było bardzo dziwne. Spojrzałam na ekran telewizora i zobaczyłam moje nagranie, bardzo stare, nagrane z cztery lata temu. Nie wiedziała co zrobić, stanęłam sztywno, a Madzia patrzyła to na mnie, to na ekran. Szybko podeszłam i wyłączyłam nagranie.
-Noo ejj! - Krzyknął Louis, wymachując rękoma. Spojrzałam na całą trójkę.
-Kto wam pozwolił to oglądać? - Spytałam, a Louis i Niall spojrzeli się na Harrego. Wszystko jasne.. Pokręciła głową.
-Oj przestań Jessi! Przecież oni wiedzą jak ślicznie śpiewasz. Nie miej do nich pretensji, spójrz na nich. - Zobaczyłam trzy słodkie buźki, które udawały niewiniątka. Nic nie powiedziałam, tylko włączyłam im dalej nagranie i poszłam do kuchni. Madzia została w salonie. Zrobiłam sobie gorącej herbaty i czekałam aż skończą oglądać. Po chwili głowa Harrego wychyliła się zza drzwi.
-Jesteś zła? - Spytał Harry, zbliżając się do mnie. Pokiwałam przecząco głową.
-To tylko nagranie. STARE nagranie - Podkreśliłam. Harry lekko się uśmiechnął i usiadł obok mnie.
-Słuchaj... - Powiedział niepewnie Harry.
-Chciałem Cię przeprosić za rano. - Spojrzałam na niego kątem oka. Nigdy nie czułam się tak normalnie przy chłopaku, przyjemnie... Przygryzał dolną wargą, czekając na moją odpowiedź.
-Nie masz za co przepraszać. - Spojrzałam na Harrego, uśmiechnięta, kładąc mu rękę na ramieniu.
-Naprawdę?! - Harry natychmiastowo wstał i mnie przytuli. Tak naprawdę chciałam tego pocałunku, żeby mogło być tak codziennie, chciałam jego, ale z drugiej strony bałam się konsekwencji. Musiałabym się przygotować.
-Alee... - Odsunęłam Harrego. Spojrzał na mnie spod włosów.
-Potrzebuje trochę czasu, dobrze? - Uśmiechnęłam się lekko.
-No... Jasne... Czasu... - Harry już miał odejść, ale w ostatniej chwili złapałam go za bluzkę. Widziałam, że był smutny.
-Posiedź ze mną... Proszę, potrzebuje Cię. - Podeszłam do Harrego i przytuliłam się do niego bardzo mocno. Staliśmy tak przez chwilę, a potem usiedliśmy i rozmawialiśmy o nas. O naszym życiu, o wszystkim. Harry, to był ktoś... To nie był zwykły człowiek, to był anioł.. Rozmawialiśmy jeszcze chwilkę i poszliśmy do reszty. Zobaczyliśmy resztę chłopaków. Liama, który siedział w fotelu i czytał jakąś gazetę, oraz Zayna, który śmiał się z Madzią.
-Czeeeeść! - Powiedziałam dosyć głośno, machając im. Dopiero zorientowałam się, że trzymam Harrego za rękę. Puściłam jego dłoń.
-Jessi!! Jessi!! - Krzyczał Zayn biorąc mnie na ręce i kręcąc wokół własnej osi.
-Tęskniłem.- Powiedział Zayn, stawiając mnie na ziemi. Uśmiechnęłam się. Podszedł do mnie Liam i przywitał się ze mną. Wtedy zadzwonił do niego telefon. Uśmiechnął się i poszedł gdzieś na górę.
-Danielle - Szepnął Zayn, łapiąc mnie za rękę i ciągnąc za kanapę.
*Harry*
Znowu Zayn patrzy na Jessicę jak "coś do zjedzenia", chyba przyjaciel mi tego nie zrobi. Przecież widać, jak mi na niej cholernie zależy... Dam jej trochę czasu, ale nie odpuszczę. Usiadłem na posłodzę i oglądałem TV.
-Chodźmy gdzieś! - Krzyknął Niall, kończąc paczkę kwaśnych żelków.
-EJ MOJE ŻELKI! - krzyknęła Jessica i rzuciła w Nialla poduszką.
-Gdzie chcecie iść?- Spytałem obojętnie.
-W zasadzie to można się gdzieś przejść, mały spacer nam nie zaszkodzi. - Usłyszałam nad sobą głos Jessici, która wyciągała do mnie rękę, aby pomóc mi wstać.
-Pójdę po Liama. - Krzyknęła Madzia, która wbiegła na górę. Polubiłem Magdę, to chyba dobrze, bo to przyjaciółka Jessi. Jessica...
-Harry! - Z zamyślań wyrwał mnie Louis, który wskoczył mi na plecy. Wszyscy wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się do parku. Po drodze mijaliśmy budkę z jedzeniem. Oczywiście, Niall nie mógł sobie odpuścić, cały on.. Kiedy doszliśmy do parku, usiedliśmy na pierwszej lepszej ławce.. Co i raz jakieś dziewczyny podbiegały i prosiły o zdjęcie i o autograf.
-Chodźmy na plac zabaw! - Powiedział Zayn, porywając Jessicę. Wszyscy za nimi pobiegli, oprócz mnie i... Nialla?
-Weź sprawy w swoje ręce stary. - Powiedział klepiąc mnie po ramieniu. Wstałem i ruszyłem w stronę placu.
*Jessica*
Świetnie się bawiłam z Zaynem. Śmialiśmy się z wygłupów Louisa. Nawet nie zauważyłam, że na placu brakuje Harrego i Nialla. Spojrzałam w stronę ławki na której przed chwilką siedzieliśmy. Zobaczyłam Jak Niall klepie Harrego po ramieniu. Harry wstał i zaczął iść w naszą stronę. Uśmiechnęłam się i podbiegłam do niego.
-Czy coś się stało? - Spytałam.
-Niee.. A co miało się stać? - Harry spojrzał na mnie i szeroko się uśmiechnął.
-Bo byłeś taki smutny... To przez to co Ci powiedziałam rano!? - Spuściłam głowę do dołu. Zatrzymaliśmy się i Harry stanął przede mną i złapał mnie za rękę.
-Słuchaj Jessica... Ty mi się cholernie podobasz, ja Ciebie rozumiem, będę czekał na Ciebie, tylko daj nam szanse, spróbuj. Proszę. - Spojrzałam mu w oczy i się uśmiechnęłam.
-Oczywiście - Dałam mu szybkiego buziaka w usta.
-Czyli, że już zaczynasz? - Spytaj Harry, próbując złapać mój wzrok.
-Powiedzmy.. - Nie puszczając jego ręki, ruszyliśmy w stronę placu. Zobaczyłam jak wszyscy siedzą wokół jakiejś... dziewczyny. Harry też to zauważył, otworzył szeroko buzię, puścił moją dłoń i pobiegł do nich....
Pięknie, znowu zostałam sama...
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Noo i jest rozdział 3. :)
A jak wam się podoba "Little Things" ? Moim zdaniem jest cudowna :)


 
Uwielbiam tych panów :) 

Sorry. ;c

Sory, że nie dodaję żadnych rozdziałów już od jakiegoś czasu, ale nie miałam czasu, ani ochoty. a teraz miałam format komputera, więc wszystko się pousuwało. Ale spróbuje dziś dodać następny rozdział :) Pozdrawiam i przepraszam.

sobota, 6 października 2012

Rozdział 3

*Jessica*
-Przepraszam, że przeszkadzam, ale chciałbym jeszcze Ciebie o coś zapytać.
-Okeej.. Wejdź - Powiedziałam, Harry wszedł do środka i poszliśmy usiąść na kanapie w salonie.
-No to o co chodzi? - Spytałam.
-Wiem, że się wstydzisz, zauważyłem już to, ale proszę, daj wyciągnąć się jutro wieczorem na... Kolacje? U mnie w domu? Proszę! - Powiedział Harry błagalnym tonem.
-Umm.. Dziękuje za zaproszenie, ale nie wiem...
-Słuchaj, wiem, że znamy się bardzo krótko, ale daj mi szanse. - Spojrzałam na niego, patrzył na mnie tymi swoimi pięknymi zielonymi oczami... Miałam ochotę go pocałować, w ostatniej chwili zorientowałam się, że nasze usta dzielą milimetry.
-No dobra... Pójdę. - Uśmiechnęłam się i dałam mu buzi w policzek. Harry mnie przytulił.
-Dziękuje, czyli jutro, wieczorem, ty i ja, kolacja, u mnie w domu. Może być osiemnasta?
-Ta, jasne. Chcesz może coś do picia?
-Nie, dzięki - Wstałam i poszłam do kuchni. Nalałam sobie picia i wróciłam, ale Harrego już nie było. Zdziwiłam się.
-Harry? - Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Leciała moja ulubiona piosenka. "Leona Lewis Better In Time". Zaczęłam śpiewać, w połowie piosenki chciałam iść po laptopa, do swojego pokoju. Wstałam z kanapy, a kiedy się odwróciłam, ujrzałam Harrego w fotelu, który wpatrywał się we mnie jak w obrazek. Zrobiłam się cała czerwona i szybko uciekłam do swojego pokoju. Byłam zła na Harrego, bo mówiłam mu, że nie lubię przed kimś śpiewać... Położyłam się na łóżku, gdy nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Usiadłam na końcu łóżka.
-Proszę... - Powiedziałam, wpatrując się w swoje dłonie.
-Czemu uciekałaś? - Spytał Harry, który usiadł obok mnie.
-Czemu znikłeś, a potem mnie podglądałeś?
-Bo.. Miałem Cię przestraszyć, ale kiedy zaczęłaś śpiewać, to znieruchomiałem. Przepraszam jeśli coś źle zrobiłem. Naprawdę nie chciałem, nie ma co się wstydzić. - Przytulił mnie.
-Spoko... Oswoję się, ale nigdy więcej nie zaśpiewam, chyba, że to będzie poważna sprawa. - Powiedziałam z uśmiechem na twarzy i dałam pstryczka w nos loczkowi. Harry zaczął mnie łaskotać.
-Dobra! Spokój!
-Nie! - Krzyknął Harry, szczerząc się.
-Okeej.. To co mam zrobić, żebyś przestał? - Spytałam. Harry wziął mnie na ręce.
-Hmm, może za buziaka przestanę.
-Dobra, ale w policzek!
-Nie, nie, nie. - Powiedział  i ułożył usta w dziubek. Uległam i złożyłam mu delikatny pocałunek na usta. Uśmiechnął się i mnie postawił. W tej chwili zadzwonił telefon, odebrałam. To był tata i powiedział, że niedługo wraca, żebym się o niego nie martwiła. Pożegnałam się z Harrym i poszłam się położyć. Zasypiając, myślałam o zielonookim i o jutrzejszej kolacji, jest kochany. Prawdopodobnie nic z tego nie wyjdzie, ale tata zawsze mi powtarzał "Jak Ci coś dają, bierz", a to jest moja szansa. Tak właśnie zrobię.
*Harry*
Byłem taki szczęśliwy, że skakałem ze szczęścia. Pobiegłem do domu, wchodząc do niego ujrzałem Nialla, samego, siedzącego na kanapie, przed telewizorem, pożerającego wielką ilość żarcia. Wskoczyłem mu na kolana. Dziwnie się na mnie spojrzał, a ja szczerzyłem się do niego jak głupi.
-Coś ty taki szczęśliwy? - Powiedział Niall spychając mnie z kolan, a ja tylko powiedziałem:
-Jutro, osiemnasta, kolacja z Jessicą! - I pobiegłem w podskokach do swojego pokoju, po drodze spotkałem Zayna, od którego zalatywało fajkami. Ucałowałem go na dobranoc i poszedłem dalej. Jurto miałem zamiar wyskoczyć na zakupy, ale teraz muszę iść pogadać z Louisem, bo on zawsze wiedział co robić. Zapukałem do jego pokoju i zajrzałem. Zobaczyłem Louisa który leży na łóżku i ogląda telewizje, przygryzając marchewką.
-Harruś! Co się stało? - Spytał.
-Słuchaj, pamiętasz co Ci opowiadałem o tej dziewczynie? - Powiedziałem siadając w fotelu, który stał w rogu pokoju.
-Nooo, pamiętam.
-Jutro mam z nią randkę, tutaj w domu. - Louis spojrzał na mnie, ruszając brwiami.
-No dobra, ale w czym ja mam Ci pomóc? - Spytał Louis wstając z łóżka i siadając mi na kolana.
-Pomógł byś mi coś przygotować, albo cokolwiek. - Spojrzałem na Louisa słodkimi oczami. Louis wstał i podszedł do stolika po marchewkę.
-Oj Harry, Harry... A nie możesz sobie zrobić tej całej kolacji w letnim domku. Byście byli sami, nie przeszkadzałby wam Niall buszujący po całym domu, szukający jedzenia i inni.
-Świetny pomysł, dziękuję! - Wstałem, pocałowałem Louisa w policzek i go przytuliłem. Poszedłem wziąć kąpiel. Na okrągło myślałem o Jessice. Napisałem do niej smsa. "Nie mogę doczekać się jutrzejszego wieczoru. xoxo." Pewnie już śpi, ale przeczyta rano. Jutro z rana jadę na zakupy i pojadę do letniego domku wszystko przyszykować. Obudziłem się, było bardzo wcześnie. Wstałem, poszedłem do łazienki się odświeżyć, założyłem luźne rzeczy, wziąłem kluczyki i pojechałem na zakupy.
*Jessica*
Otworzyłam oczy i ujrzałam Madzie, która się uśmiechała do mojego telefonu.
-Heeej, z czego się tak cieszysz? - Powiedziałam, a Madzia pokazała mi telefon. Na ekranie była wiadomość od Harrego. Zerwałam się z łóżka i przeczytałam smsa. "Nie mogę doczekać się jutrzejszego wieczoru. xoxo" Uśmiechnęłam się do telefonu.
-Czy ty mi czegoś nie powiedziałaś? - Spytała Madzia i rzuciła we mnie poduszką.
-Oj, zaprosił mnie na kolacje i tyle.
-Chciałabym być Tobą. - Madzia wstała z łóżka i podeszła do szafy. Otworzyła ją i czegoś szukała.
-Co ty robisz? - Spytałam z zaciekawieniem.
-Jak to co? Jest już dwunasta, a ty nie jesteś wcale gotowa. Szukam Ci czegoś ładnego. - Madzia uśmiechnęła się do mnie, a ja poszłam się wykąpać. Cieszyłam się, że mam taką przyjaciółkę. Gdyby nie ona, byłabym cichą myszką. Wykąpałam się i wyszłam. Zobaczyłam, że na łóżku leżą przygotowane ciuchy. Zanim się ubrałam w przygotowane ciuchy przez Magdzie, poszłam zjeść śniadanie. Dostałam smsa od Harrego. "Będę troszeczkę wcześniej" Zjadłam śniadanie i poszłam na górę się ubrać, zakręciłam sobie włosy, nałożyłam lekki make-up i czekałam z Madzią na Harrego. Była już siedemnasta, więc niedługo powinien się zjawić. Siedziałyśmy u mnie w pokoju i Madzia chciała pośpiewać. Włączyłam muzykę i zaczęłyśmy śpiewać. Nagle Madzia rzuciła we mnie poduszką, a ja nie wiedziałam o co chodzi. Spojrzałam na przyjaciółkę i zobaczyłam, że ona patrzy w kierunku drzwi.
-Błagam, tylko nie mów, że tam stoi Harry. - Nie odwróciłam się, zobaczyłam, że Madzia kiwa głową. Schowałam twarz w dłonie. Usłyszałam głos taty, jak mówił "To ja już pójdę". Tata nigdy nie lubił jak chłopcy do mnie przychodzili, ale do Harrego miał inne nastawienie. Nagle poczułam ciepłe ręce na biodrach.
-Będę na dole, w razie czego. - Usłyszałam głos Magdy, a potem trzasnęły drzwi. Harry obrócił mnie do siebie i zabrał dłonie z twarzy.
-A mówiłaś, że nigdy nie zaśpiewasz. - Nachylił się i delikatnie pocałował mnie w policzek. Ja się tylko uśmiechnęłam.
-Pięknie wyglądasz. - Powiedział zielonooki, przyglądając się mi od góry do dołu.
-Dziękuje, idziemy? - Spytałam, Harry wziął mnie za rękę i poszliśmy na dół, pożegnałam się z Magdą i tatą. Harry zaprowadził mnie do samochodu. Przejechaliśmy dom, zdziwiłam się.
-Myślałam, że jedziemy do waszego domu. - Spojrzałam na Harrego pytająco.
-Znalazłem lepsze miejsce. - Powiedział Harry, puszczając mi oczko. Jechaliśmy jeszcze jakieś piętnaście minut. Zatrzymaliśmy się.
-Okej, zamknij oczy. - Powiedział Harry, uśmiechając się do mnie. Zrobiłam tak jak prosił. Z zamkniętymi oczami Harry prowadził mnie do jakiegoś miejsca.
-Gdzie idziemy? - Spytałam z zaciekawieniem.
-Jeszcze kawałek, wytrzymaj. - Nie odezwałam się, tylko szłam. Chciałam być już na miejscu. Po pięciu minutach stanęliśmy.
-Dobra, możesz otworzyć oczy. - Harry złapał mnie w pasie, otworzyłam oczy. Nigdy nie widziałam piękniejszego widoku. Przed nami stał domek. Droga do niego prowadziłam po czerwonych płatkach róż. Przed domem stało mnóstwo świeczek. Za domkiem było duże jezioro. W tafli wody odbijał się zachód słońca. Wszystko wyglądało przepięknie.
-Podoba Ci się? - Spytał zielonooki.
-Czy mi się podoba? - Spojrzałam na Harrego dużymi oczami, a on patrzył pytająco.
-Jest przepięknie... To wszystko jest... Cudowne. Że Ci się chciało to wszystko robić.
-Myślałem, że już Ci się nie podoba. Dla ciebie się opłacało. - Uśmiechnął się i złapał mnie za rękę, prowadząc do drzwi. Kiedy weszliśmy do domku, zobaczyłam na środku pokoju stał pięknie udekorowany stolik. W pomieszczeniu też było dużo świeczek. Usiedliśmy do stołu. Harry cały czas mi się przyglądał. Przy pysznym jedzeniu, rozmawialiśmy dużo o mnie i się śmialiśmy. Harry wstał i włączył muzykę.
-Zatańczymy? - Spytał, wyciągając do mnie rękę. Bez odpowiedzi wstałam i podeszłam do Harrego, obejmując go wokół szyi, a on objął mnie w pasie. Tańczyliśmy dosyć długo. Świetnie się bawiłam . Nagle usłyszeliśmy walenie do drzwi. Spojrzeliśmy się zdziwieni na siebie . Poszliśmy zobaczyć kto to się dobija. Otworzyliśmy drzwi i ujrzeliśmy czwórkę chłopców, śmiejących się do nas.
-Niespodzianka! - Krzyknęli wszyscy naraz.
-Co wy tu do cholery robicie? - Spytał zdenerwowany Harry,
-No jak to co? Nigdy nie mieliśmy okazji poznać Twojej nowej koleżanki... A przy okazji coś wypijemy. - Louis zaczął machać Harremu przed oczami butelką wódki. Niall do mnie podbiegł i objął mnie ramieniem, uśmiechnęłam się do wszystkich i  wszyscy weszli do środka.
-Stary... Postarałeś się... - Powiedział Niall, który stał przed stolikiem i się ślinił. Zaśmiałam się i podeszłam do Harrego.
-Nie przejmuj się, bardzo dziękuje za wieczór, dawno tak się dobrze nie bawiłam. - Szepnęłam mu na ucho i pocałowałam go w policzek. Objął mnie ramieniem i poszliśmy usiąść na kanapie. Z drugiej strony rozwalił się Louis, który wcinał marchewkę. Na przeciwko, na podłodze usiadła reszta chłopców.
-Opowiedz coś o sobie! - Krzyknął blondyn, opychając się wielką paczką chipsów i patrząc na mnie pięknymi niebieskimi oczami. Zaczęłam opowiadać różne historie z dzieciństwa. Wszyscy dobrze się bawili, pijąc alkohol. Oczywiście ja nie piłam. Przy nich mogłam być sobą. Louis włączył muzykę i zaprosił mnie do tańca. Było już bardzo późno. Zamówiłam taksówkę, bo nie miał kto mnie odwieźć. Wszyscy byli mocno podcięci.  Potańczyłam jeszcze trochę z Harrym, aż usłyszałam samochód, który właśnie przyjechał pod domek. Uściskałam wszystkich na pożegnanie. Musiałam dać każdemu po buziaku, bo nie chcieli mnie wypuścić. Wsiadłam do taksówki i od razu zadzwoniłam do przyjaciółki. Było późno po północy.
-Halo? - Usłyszałam w słuchawce zaspany głos Madzi.
-Obudziłam Cię? Przepraszam! Wracam już do domu.
-O to świetnie! W zasadzie to ja jestem u Ciebie, bo twój tata pozwolił mi poczekać na Ciebie, a ja nie miałam nic do roboty i kazał przekazać, że nie będzie go na noc.
-Dobra spoko, ja za jakieś piętnaście minut będę w domu. Do zobaczenia. - Powiedziałam i się rozłączyłam. Zorientowałam się, że zapomniałam marynarki z domku. Napisałam smsa do Harrego. "Harry, jak będziesz wracał do domu, zabierz moją marynarkę dobrze?". Nie liczyłam na odpowiedzieć, bo wiedziałam, że świetnie bawi się z przyjaciółmi. To był jeden z najlepszych wieczorów. Zapłaciłam i wysiadłam. Przyjaciółka już czekała na mnie w kuchni z ciepła herbatą. Uśmiechnęłam się do niej.
-No to opowiadaj, jak było? - Spytała podekscytowana Madzia.
-Było świetnie. Szkoda, że tego nie widziałaś. - Opowiedziałam jej wszystko co się wydarzyło, a potem poszłam do pokoju po piżamę, szare luźne dresy i bluzkę z nadrukiem i pobiegłam do łazienki wziąć kąpiel. Po mnie przyszła Magda. Czekałam na nią w łóżku z laptopem na kolanach. Przeglądałam sobie strony internetowe, gdy zadzwonił do mnie Harry.
-Harry?
-Eee.. Zejdziesz na dół? - Powiedział zmieszany Harry.
-Okej... - Rozłączyłam się, pobiegłam przekazać Madzi, że będę na dole z Harrym. Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi. Harry siedział na schodkach i przysypiał. Podeszłam do niego i się do niego przytuliłam.
-Chodź do domu. - Harry dał mi moją marynarkę. Zaprowadziłam go do salonu i położyłam na kanapie, zdziwiłam się czemu nie został z chłopakami w domku, tak słodko wyglądał. Pogłaskałam go po policzku i gdy miałam już odchodzić, złapał mnie za rękę.
-Nie odchodź, posiedź ze mną.
-No dobra. Czemu nie zostałeś w domku z chłopakami? - Spytałam patrząc na twarz zielonookiego.
-Bo tęskniłem. - Powiedział Harry, uśmiechnął się i objął mnie ramieniem. Wtedy już chyba spał. Zdjęłam jego rękę z mojego ramienia, pocałowałam w policzek i pobiegłam do pokoju, gdzie Madzia już smacznie spała. Położyłam się obok niej i usnęłam.
________________________________________________________________

No i rozdział trzeci :)  Następny rozdział za tydzień... Jeśli dobrze pójdzie...


 
♥♥